Hej!
Zapraszam na pierwszą część mojego opowiadania.
Oczami Peety
Widzę strzałę uderzającą w pole siłowe.Potem włosy stają mi dęba, gdy piorun uderza w drzewo.Po drucie leżącym na ziemi przebiega biały błysk.Na ułamek sekundy kopułę otacza niebieska, oślepiająca jasność.
Coś niewyobrażalnego powala mnie na ziemię.Moje ciało staje się bezużyteczne.Nie umiem wstać ,nie potrafię wykonać nawet najmiejszego ruchu.Nie odnajdę już Katniss.Wytężam wzrok,by przed śmiercią zobaczyć ostatni piękny obraz.Tuż przed serią eksplozji dostrzegam gwiazdę.
Wszystko wybucha jednocześnie.Ziemia eksploduje deszczem gleby i resztek roślin.Drzewa stają w płomieniach a niebo rozświetlają jaskrawo ubarwione pióropusze ognia.Zastanawiam się w jakim celu Kapitol niszczy arenę.On nigdy nie robi czegoś bez powodu...
Przepraszam cię Katniss -myślę. Szczególnie za to , że nie potrafiłem cię uratować. Za to , że próbowałem oszukać los. Powinienem był umrzeć podczas zeszłorocznych igrzysk.Takie było przeznaczenie. Gdybym przestrzegał zasad Katniss byłby szczęśliwa. Nie musiałby wrócić na arenę. Kapitol miałby tylko jednego zwycięzcę i siedemdziesiąte piąte igrzyska byłyby inne.Nikt nie musiałby cierpieć za moje czyny.
Zastanawiam się czy Kapitol pozwoli komuś przeżyć.A może te igrzyska nigdy nie miały mieć zwycięzcy? Przecież zostały zorganizowane tylko po to , aby pokazać, że nawet najsilniejski nie mogą pokonać potęgi Kapitolu.Ja też się do tego przyczyniłem.Pomocą dla rodzin Rue i Thresha, próbą zjedzenia jagód na arenie.Aktami buntu.Prezydent Snow nieznosi nawet najmieniejszego nieposłuszeństwa.Wszyscy muszą go słuchać...
Poduszkowiec materlizuje się nade mną całkiem nieoczekiwnanie. Nie mam pojęcia co dzieje, przecież jeszcze żyje.Nie usłyszałem wystrzału z armaty.Może padnie za chwilę?
Chwilę później z poduszkowca wysuwają się srebrne kleszcze. Opadają i wślizgują się pode mnie a tym samym dźwigają mnie do wnętrza maszyny. Pewnie moja śmierć już została ogłoszona a w środku przygotowują dla mnie coś znacznie gorszego niż śmierć na arenie.
Potem okazuje sie , że się nie myliłem-widzę twarz Plutracha Heavenbeen'a, głównego organizatora igrzysk.Potem ktoś wstrzykuje mi coś w szyję i zaczyna nadchodzić oczekiwana ciemność.Powoli moje powieki się zamykają. Kocham cię Katniss-myślę a potem tracę przytomność.
Następna część za trzy dni ,będzie dłuższa od tej:-)
P S Komentarze mile widziane;-)
P S Opowiadanie zostało opublikowane dzisiaj ,ale daty na bloggerze jakieś dziwne :-(
OdpowiedzUsuńŚwietnie piszesz! :) Nie mogę się doczekać następnego rozdziału! :D
OdpowiedzUsuńFajnie się zaczyna i mogłaś byś zmienić szablon np. z http://zaczarowane-szablony.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńA to mój blog tylko na bloxie peetnisslovestory.blox.pl