Biegniesz przed siebie.Jedyne co czujesz to ból, ogarniający całe twoje ciało.Po twoich policzkach spływają słone łzy ,chociaż nie wiesz dlaczego płaczesz.Nie ma już o co,nikt ci nie pomoże.Czasem ktoś zapyta o twoje siniaki a on odpowie ,że przewrociałaś się w lesie.Wszyscy uwierzą, przecież jesteście rodziną, biedną , ale szanowaną.
Będzie tak jak zawsze, ty pójdziesz do swojej mamy a ona opatrzy twoje rany.Potem zapyta co ci się stało a ty opowiesz jedną z tych niestworzonych historyjek, którymi Gale obdziela ludzi.Tylko Prim, twoja ukochana, młodsza siostrzytrzka powie - "Zawsze możesz do nas wrócić Katniss". Ona jako jedyna dostrzega to co on ci robi.Czasem wydaje ci się , że nienawidzi go bardziej niż ty.Nie, tu się poprawisz nikt nie może nienawidzić Gale'a bardziej niż ty.
Nie pamiętasz już , kiedy Gale uderzył cię poraz pierwszy.Pamiętasz za to łzy ,które spływały po twoich policzkach i te uczucie bezsilności,które wtedy tobą ogarneło.Gdybyś wiedziała , że te uderzenie nie będzie jedynem, które ci zada,w czasie trwania waszego małżeństwa, nigdy nie przyjełabyś jego przeprosin.Potem było już tylko gorzej.Każde uderzenie było mocniejsze , bolało bardziej od poprzedniego a Gale bił cię za wszystkie rzeczy , które zrobiłaś wbrew jego woli.
-Stało się coś pani?Chyba pani krawi...-mówi młody mężczyzna i zatrzymuje cię położeniem ręki na twoim ramieniu.
Ty dobrze wiesz ,kto to jest.Chłopiec, który kiedyś podarował ci chleb-Peeta Mellark.Zwycięzca Siedemdziesiątych Czwartych Głodowych Igrzysk,które odbyły się osiem lat temu.Chociaż słabo pamiętasz same igrzyska ,za to bardzo dobrze pamiętasz dożynki a raczej to co się stało po nich-wtedy Gale pocałował cię pierwszy raz.W tamtym okresiu byłaś szczęśliwa, nadal razem polowaliście i snuliście plany na przyszłość.Owszem, nadal byłaś się igrzysk,ale Gale zapewniał ci poczucie bezpieczeństwa.Wszystko zmieniło się, kiedy wzieliście ślub...
-Nic mi nie jest,tylko się przewróciłam.-odpowiadasz.
Znowu uciekasz, biegniesz tak szybko ,na ile pozwala ci ból.Nie zwracasz uwagi na wołanie Peety,który chciał ci pomóc.Boisz się się,że ktoś odkryje prawdę,boisz się dać sobie pomóc.
Gdy wychodzisz z domu swojej mamy dostrzegasz żółtego miniszka.Czujesz to samo, uczucie,które poczułaś,gdy Peeta podarował ci chleb.Nie wiesz jak je nazwać.Chwilę później znajdujesz odpowiednie słowo-nadzieja.
******************************************
Część druga miniaturki już wkrótce;-) Za wszystkie błędy przepraszam:-)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz